Lucerna extincta

Lucerna extincta

Mircea Eliade

 

Przejdźmy teraz do drugiego oskarżenia, jakie wysuwano przeciwko czarownikom: o praktykowanie orgii. Jedno z pierwszych świadectw w tym względzie uzyskało około roku 1235 Stephane de Bourbon, inkwizytor w południowej Francji. Pewna kobieta opowiedziała mu, co następuje:

 

Jego kochanka zabierała go często z sobą do podziemnej komnaty, gdzie gromadził się tłum mężczyzn i kobiet z pochodniami i świecami. Tłoczyli się oni wokół wielkiego zbiornika z wodą, w której była zanurzona żerdź (czyżby obrzęd związany z kultem płodności?). Wtedy mistrz ceremonii zaczynał przyzywać Lucyfera; po chwili do pomieszczenia ześlizgiwał się po żerdzi kocur o ohydnym wyglądzie. Zanurzał ogon w wodzie, wyciągał go z niej i machał nim wokoło niczym kropidłem. Następnie gaszono wszystkie światła i każdy, wśród powszechnego pomieszania, obłapiał swojego sąsiada.

 

Ten opis sabatu czarowników, z drobnymi tylko modyfikacjami, będzie się często powtarzał w wiekach późniejszych. Charakterystycznymi dla niego elementami są: gromadzenie się w podziemiach, przyzywanie i pojawienie się Szatana, wygaszanie świateł i bezładna orgia seksualna. Sens tej monotonnej wyliczanki wyjaśnia się nagle, gdy odkrywamy, że poczynając od XI wieku dokładnie to samo oskarżenie wytaczano przeciwko rozmaitym ruchom reformatorskim pomawianym o herezję. Na przykład w 1022 r. w Orleanie grupę reformatorów obwiniono 0 oddawanie się nocnym orgiom w grotach lub opuszczonych domach. Wedle aktu oskarżenia, adepci recytowali imiona demonów; potem, gdy zjawiał się zły duch, gaszono światła i każdy brał w posiadanie pierwszą z brzegu kobietę — matkę, córkę bądź jakąkolwiek inną. „Dzieci poczęte podczas tych orgii były palone w tydzień po urodzeniu... ich zaś popioły przemieniały się w substancję służącą do bluźnierczych parodii chrześcijańskiej komunii."

Tego rodzaju oskarżenia stały się na koniec oklepanymi formułkami, których używano wobec każdego człowieka bądź każdej grupy obwinionej o herezję. Pewien protokół z 1175 sygnalizuje, że heretycy z Werony zbierają się w podziemnym pomieszczeniu, uczestniczą w bluźnierczej mszy, po czym gaszą światła i oddają się orgii. Dokładnie te same zarzuty postawiono w XI wieku katarom i heretykom niemieckim, tzw patarynom. W XIII wieku bracia Wolnego Ducha w Nadrenii, apostolici w północnych Włoszech, lucyferianie, którzy pojawili się w Niemczech około 1227, a także adamici z Czech w wieku XIV i XV — byli denuncjowani jako rzekomi uczestnicy orgii seksualnych w lochach podziemnych. Podług Konrada z Marburga, pierwszego chronologicznie spośród inkwizytorów papieskich w Niemczech, sekciarze (był to wiek XIII) mieli zwyczaj gromadzenia się w miejscach tajemnych; diabeł ukazywał im się pod postacią zwierzęcia, po czym następowały śpiewy i krótka liturgia, a następnie, gdy pogasły światła, rozpętywała się biseksualna orgia. W wiekach XIV i XV utożsamianie waldensów i katarów z czarownikami — albo na odwrót — było jeszcze wyraźniejsze. O katarach mówiono, że zbierają się nocami i że po wysłuchaniu heretyckich kazań oraz przyjęciu heretyckich sakramentów urządzają hulankę, piją, po czym gaszą światła. Identyczne oskarżenia kierowano nawet pod adresem Fraticelli (reformatorskich franciszkanów): „po ciemku oddawali się orgiom i zabijali dzieci zrodzone w ich skutku, zaczem mełli ich kości na proszek do sporządzania sakramentów".

 

Przypomnijmy, że poganie to samo twierdzili o chrześcijanach, przypisując im wyuzdane orgie, kazirodztwo, kanibalizm. Autorzy chrześcijańscy, od Arystydesa do Justyna i od Tertuliana do Minucjusza Feliksa, wielokrotnie usiłowali rozprawić się z tymi stereotypami, które po procesie orleańskim miały stać się niemal chlebem powszednim — gaszenie świateł, orgie, kazirodztwo, rytualne dzieciobójstwo, potem ludożercza komunia z ciała i krwi dzieci. Ale już od III w to autorzy chrześcijańscy oskarżali pogan o zboczenia i rytualny kanibalizm. W istocie jednak ich kampania była wymierzona bezpośrednio w heretyków. Już w 150 r. św Justyn oskarżył ich o orgie seksualne, kazirodztwo i ludożerstwo, „po zgaszeniu wszystkich świateł" (aposbennyntes tus lychnus). Tego samego sformułowania użył Klemens Aleksandryjski w odniesieniu do karpokracjan, montanistów i gnostyków. Św. Augustyn utrzymywał, że manichejczycy oddawali się orgiom seksualnym lucerna extincta (przy zgaszonych światłach). Do podobnych oskarżeń sięgnięto znów w wiekach VII i IX, atakując messalian, paulinian i bogomiłów.

 

Żaden badacz nie mógłby bezkrytycznie odnieść się do oskarżeń, którymi bez różnicy obejmowano czarowników, reformatorów i średniowieczne ruchy „heretyckie", a także pierwszych chrześcijan i rozmaite sekty. Z drugiej strony trudno raczej przyjąć, iżby ceremonialne zgromadzenia i gaszenia świateł z następującą potem orgią seksualną można było wyjaśniać jedynie jako czcze wymysły wymierzone — świadomie, bądź nie — w pogardzane mniejszości religijne. To prawda, że określenia takie jak in loco subterraneo i lucerna extincta stały się potężnymi, popularnymi kliszami; o ile jednak klisza nie dowodzi istnienia faktu, na który wskazuje, to tym bardziej nie dowodzi też jego nieistnienia. Klisze w rodzaju in loco subterraneo i lucerna extincta przynależne są światom wyobraźni, a przecież dopiero zaczynamy uświadamiać sobie znaczenie i wagę tajemniczej „nadrealności", jaką objawia wszelki świat wyobraźni. Na przykład formułę „zgaszenie świateł" odnajdujemy w opisach pewnych praktyk orgiastycznych z Azji środkowej. W środowiskach śaktystycznych i tantrycznych regionu himalajskiego, szczególnie w Garhwalu, orgia rytualna nazywała się czoli-marg, ponieważ każdy mężczyzna jako partnerkę otrzymywał kobietę, której przepaskę na biust (czoli) wyciągał jako los. Podobnie rasamandali (dosłownie: „kółka igraszek") u wallabhaczarjów wyradzały się częstokroć w orgie. Wiarygodność niektórych spośród takich świadectw bywała kwestionowana. Z tego jednakże, co wiemy o sekciarzach rosyjskich i członkach sekty innocentystów w Besarabii, można sądzić, że takie orgie wcale nie były niemożliwe.

 

Orgie seksualne — niekiedy poprzedzane wygaszeniem świateł — zaświadczone są również u ludów tak rozmaitych jak Kurdowie, Tybetańczycy, Eskimosi, Malgasze, Dajakowie, Australijczycy. Popychające do nich bodźce są różnorakie, na ogół jednak orgie rytualne mają na celu zażegnanie jakiegoś kosmicznego bądź społecznego kryzysu: suszy, epidemii, dziwnych zjawisk meteorologicznych (np. zorzy australnej), albo też zapewnienie sobie współudziału mocy magiczno-religijnych w jakimś szczęśliwym wydarzeniu — małżeństwie, narodzinach dziecka, itp., a to poprzez wyzwolenie i wzrost ukrytych mocy seksualnych. Wspólnotę, postawioną w obliczu groźnego kryzysu, jak i zdarzenia pomyślnego, bezładna i wyuzdana orgia seksualna przenosi w baśniową erę początków.

Wyraźnie świadczy o tym periodyczność orgii, urządzanych pod koniec roku lub w stałych, uświęconych terminach. W istocie ten właśnie rodzaj rytualnej orgii, bez wątpienia najbardziej archaiczny, ujawnia pierwotną funkcję kopulacji zespołowej. Reaktualizuje ona najpierwotniejszy moment Stworzenia bądź też błogostan początków, gdy nie istniały jeszcze żadne tabu seksualne ani prawidła moralne i społeczne. Najwymowniejszą bodaj ilustrację tego sposobu pojmowania świata znajdujemy u Dajaków-Ngadju i plemion australijskich.

 

 

Źródło: „Okultyzm, Czary, Mody Kulturalne”, Mircea Eliade, Oficyna Literacka, Kraków 1992

 


ANUTTARA > PL > Teksty > Lucerna extincta >
Share: Facebook Google Twitter
Shortlink: https://www.anuttara.net/link/370418 sLink
[imsp]