Orgie rytualne a tęsknota za początkami

Orgie rytualne a tęsknota za początkami

Mircea Eliade
orgiastyczne praktyki europejskich czarowników wiążą się ściśle z pewnym schematem religijnym


Dla Dajaków-Ngadju koniec roku oznacza koniec pewnej ery, a także świata. Obrzędy wyraźnie wskazują na powrót do czasu przedkosmicznego, czasu świętej prapełni. Istotnie, w tym okresie, sakralnym par excellence, cała ludność wioski powraca do praczasu (epoki prekosmicznej). Skoro świat przestał istnieć, reguły i zakazy ulegają zniesieniu. W oczekiwaniu na nowe stworzenie wspólnota żyje w bliskości boga, dokładniej — w obrębie prapełni boskiej. Jak pisze Hans Scharer, „nie jest to bezład (choć może się nam tym wydawać), lecz ład innego rodzaju".

Periodyczność orgii seksualnej u Dajaków można interpretować jako wyraz ich gorącego pragnienia odzyskania doskonałości prapełni sprzed stworzenia. Jednakże ta tęsknota za początkami może przybierać również inne formy. Plemiona Aranda z Australii centralnej okresowo wykonują uroczyście prace, jakie ich mityczni przodkowie, wędrując po kraju, podejmowali urzeczywistniając dzieło stworzenia. Ta cudowna epoka równoznaczna jest dla Arandów z czasem rajskim. Wówczas nie tylko zwierzęta pozwalały się chwytać bez przeszkód i w obfitości było wody i owoców; również przodkowie byli wolni od mnóstwa zahamowań i frustracji, jakich ofiarą nieuchronnie padają ludzie żyjący w zorganizowanych wspólnotach. Arandowie do dziśśnią o tym rajskim prabłogostanie. Krótkie okresy orgii rytualnych, podczas których zniesione są wszelkie zakazy, można interpretować jako chwilowe nawroty do swobody i błogości, jakimi cieszyli się przodkowie.

Ta religijna nostalgia za szczęsną erą początków zdaje się czymś nie do wykorzenienia. W wiekach XN i XV czescy adamici usiłowali odzyskać stan niewinności Adama — naszego wspólnego mitycznego przodka, chodzili zatem nago, uprawiali wolną miłość, mężczyźni i kobiety żyli w najzupełniejszym promiskuityzmie płciowym, wolnym od jakichkolwiek zahamowań. W początkach XIV w. Łazarz, mnich z góry Atos i były bogomił, założył własną sektę i głosił nudyzm jako najlepszy środek dla odzyskania stanu sprzed upadku. Wędrowny kaznodzieja Teodozjusz, założyciel innej sekty, nie tylko nakazywał swoim wyznawcom rytualną nagość, ale zachęcał ich również do wszelkiego możliwego wyuzdania, aby mogli dostąpićłaski skruchy. Do podobnego usprawiedliwienia odwoływali się w XIX i XX wieku innocentyści rosyjscy żyjący praktycznie nago w jaskiniach i kopulujący bez żadnych zahamowań, w nadziei, że odkupi ich ogrom własnych grzechów.

Tego rodzaju niepohamowanej rozwiązłości raczej nie można przypisywać chrześcijanom, nawet sekciarzom. Ponieważ judeochrześcijaństwo udemonizowało płciowość, wszelkiego rodzaju orgie uważano w nim za coś diabelskiego, a więc świętokradczego, zasługującego tedy na najsurowsze kary. Jest jednak faktem stwierdzonym, że ani judaizm, ani chrześcijaństwo nie zdołało całkowicie wykorzenić idei sakralności życia seksualnego. Chodzi o to, że rytualna nagość i swobodna kopulacja obrzędowa nie tylko były potężnymi siłami magiczno-religijnymi, lecz wyrażały również tęsknotę za stanem szczęśliwości, który w kontekście judeochrześcijańskim odpowiadał rajskiemu stanowi sprzed upadku. W perspektywie religijnej tragiczna przygoda pierwszych przodków pociągnęła za sobą — oprócz innych nieszczęść — również zakaz nagości i utratę spontanicznej niewinności seksualnej. Dlatego próbom zawładnięcia na nowo utraconymi mocami i błogostanami towarzyszy — bezpośrednio lub nie, świadoma bądź nieświadoma — radykalna zmiana obyczajowości seksualnej.

Jest rzeczą trudną, o ile nie niemożliwą, odróżnienie elementów realnych od imaginacyjnych w świadectwach czarowników, jeśli chodzi o ich tajemne orgie. Wielka liczba zeznań została oczywiście uzyskana w trakcie dochodzeń kościelnych, zarówno katolickich jak luterańskich i kalwińskich. To obsesyjne nawracanie do starych klisz świadczy, że teologowie byli dobrze świadomi magiczno-religijnej potęgi seksualności — potęgi zdolnej przekształcić chrześcijan w świętokradczych heretyków, na koniec zaś w niebezpiecznych czcicieli demonów. Ta kwalifikacja stanowiła zresztą wygodny rutynowy wybieg. Ważne było to, że imaginacyjne bądź rzeczywiste orgie czarowników, jak też heretyków, mogły podkopywać instytucje społeczne i religijne. W istocie wyzwalały one tęsknoty, nadzieje i pragnienia jakiegoś innego sposobu istnienia, różniącego się od życia typowo chrześcijańskiego. Jeśli uświadomimy sobie, że w swojej masie społeczności wiejskie raczej umiarkowanie interesowały się sprawami ciała, to staje się oczywiste, że wyuzdanie owych seksualnych obrządków miało na celu coś innego niż tylko zwykłe zaspokojenie chuci. Właściwie to nie cielesne żądze popychały wieśniaczki do stawania się czarownicami, ale niejasna nadzieja, że łamiąc seksualne tabu i uczestnicząc w„diabelskich" orgiach będą mogły przemienić swoje życie. W ostatecznym rachunku do uprawiania czarów pchały magiczno-religijne moce zakazanych praktyk seksualnych, i to nawet wówczas, gdy świętokradcza przygoda rozgrywała się w świecie wyobraźni. Zresztą większość czarownic napomyka o braku przyjemności ze stosunków z diabłem. Z lektury ich zeznań wynosimy wrażenie, że były to raczej ciężkie próby inicjacyjne aniżeli parties de plaisir. Ta przykra strona orgiastycznego kultu była dobrze znana, i to nie tylko kobietom, które w końcu zaczęto podejrzewać o uprawianie czarów. Co prawda inkwizytorzy mogli zmuszać oskarżone do przyznania się, że miały stosunek z diabłem, znane są jednak również przypadki dobrowolnych zeznań młodych dziewcząt, które barwnie i szczegółowo opisywały, jak to diabeł dokonał na nich gwałtu „inicjacyjnego" — a były to dziewczęta, których dziewictwo wykazały podobno badania lekarskie.

Zrekapitulujmy. Rzeczywiste czy też wyimaginowane, orgiastyczne praktyki europejskich czarowników wiążą sięściśle z pewnym schematem religijnym. Przede wszystkim ujawniają one gwałtowny protest wobec aktualnej sytuacji społecznej i religijnej, bunt zrodzony i wykarmiony przez nadzieję odzyskania pierwostanu doskonałości i błogości, stanu z bajecznych „początków", jaki nawiedza wyobraźnię ludzi zwłaszcza w okresach przełomowych, dramatycznych kryzysów. Po drugie, jest możliwe, że tzw sataniczne cechy tych orgii praktycznie nie istniały i że były one tworem przemocy sądów, co sprawiło, że z biegiem czasu stereotyp satanizmu stał się głównym motywem oskarżeń podczas polowań na czarownice. Jest wszakże również możliwe, iż praktyki opisywane jako sataniczne rzeczywiście miały miejsce; w takich przypadkach wyrażały bunt przeciwko instytucjom chrystianizmu, skoro te nie potrafiły zagwarantować człowiekowi „zbawienia". W szczególności był to bunt przeciwko dekadencji Kościoła i zepsuciu kościelnej hierarchii. Musimy również pamiętać o nieprzepartym uroku, jaki ma dla pewnych ludzi zło. Po trzecie, niezależnie od przyczyn tego stanu rzeczy ważne jest, iż praktyki orgiastyczne zaświadczają o religijnej tęsknocie, o silnym pragnieniu powrotu do archaicznej fazy kultury — do onirycznej ery bajecznych „początków".

Coś podobnego dzieje się za naszych dni, głównie w obrębie kontrkultury młodych. Przede wszystkim jest to głębokie niezadowolenie z istniejących instytucji — religijnych, etycznych, społecznych, politycznych. Taki sposób zrywania z przeszłością jest egzystenejalnie ambiwalentny. Z jednej strony wyraża się on poprzez agresywność i bunt wobec wszelkiego rodzaju reguł i dogmatów oraz wobec tego, co nazywa się establishmentem, przy czym wszystko to jest podświadomie utożsamiane z tyranią i prześladowaniami ze strony jakiejś współczesnej inkwizycji; z drugiej strony, odrzucenie struktur społecznych i współczesnych wartości moralnych, obejmujące również cywilizację, w ostatecznym rachunku zaś także historię — otóż odrzucenie to ma pewien sens religijny, .jako taki nader rzadko doceniany. W istocie, w pewnych nurtach kontrkultury młodzieżowej stwierdzamy ponowne odkrywanie „religii kosmicznej" i sakralnego wymiaru ludzkiego życia. Elementy sygnalizujące taką tendencję to m.in. zjednoczenie z Naturą, nagość rytualna, spontaniczność stosunków seksualnych, chęćżycia jedynie w teraźniejszości itd. Poza tym zainteresowanie okultyzmem, tak charakterystyczne dla młodzieżowej kontrkultury, świadczy o pragnieniu wskrzeszenia starodawnych wierzeń i idei religijnych, jakie Kościoły chrześcijańskie atakują, a co najmniej otaczają dezaprobatą (astrologia, magia, gnoza, alchemia, praktyki orgiastyczne), i odkrywania oraz kultywowania niechrześcijańskich metod zbawienia (joga, tantryzm, zen itd.).

Wszystko to posłuszne jest jednemu podstawowemu impulsowi każącemu wykraczać poza świat znaczeń ojców i dziadów, ażeby przywrócić pełnię sensów i błogostan „początków", i dzięki temu odzyskać nadzieję na nowy, twórczy sposób istnienia w świecie.

 

Źródło: „Okultyzm, Czary, Mody Kulturalne”, Mircea Eliade, Oficyna Literacka, Kraków 1992


ANUTTARA > PL > Teksty > Orgie rytualne a tęsknota za początkami >
Share: Facebook Google Twitter
Shortlink: https://www.anuttara.net/link/370422 sLink
[imsp]